Dopalacze, odsłona piekła - Karolina

Karolina pierwszy raz wzięła, kiedy miała mniej niż czternaście lat. Byli na dyskotece całą paczką: Zosia, Janek – chłopak Zosi i kumpel Marty, jej najlepszej przyjaciółki. Dokładnie pamięta miejsce – męska toaleta w dyskotece.

 – Dlaczego męska?

– Bo damska była zajęta… Janek miał to w samarce. Nabiliśmy dzidę i paliliśmy. Ja wzięłam maks dwa–trzy buchy.

– Jak to? Tak łatwo, bez obiekcji bierzesz coś, co ci ktoś podaje w kiblu…

– Znam człowieka, ufam mu, to biorę to, co on. – Karolina wzrusza ramionami i nie rozumie zdziwienia.

– Jeździliśmy i ćpaliśmy razem. Braliśmy towar z Francuskiej, z Uniwersyteckiej i sprzedawaliśmy na mieście albo na dworcu. Cały czas sprzedawałam. Po pięć, po dziesięć złotych. Zawsze z tego zostawały dwie–trzy dzidy dla siebie. Zawsze się znajdzie jakiś debil, któremu można opchnąć listek trawy za 30 złotych. Albo zwykłą herbatę, albo sól kuchenną. Sama sprzedawałam debilom totalnym samą szałwię ususzoną. Przychodzi potem taki i mówi, że nie działa. „Jak nie działa?! – ja z krzykiem na takiego. Dostałeś na spróbkę i było okej, tak?” Bo na spróbkę się daje dobry towar. A jak gość był namolny, to mu się mówiło: „Dobra, nie płacz, znaczka ci odstrzelę od zioma!”.

Dopalacze, odsłona piekłaKarolina cały czas miała łatwy dostęp do dopalaczy. W zasadzie na własne potrzeby miała je za darmo. Ale – w razie potrzeby – wie, jak zrobić towar w domu:

– Bierze się szałwię lekarską, moczy w acetonie albo polewa domestosem. To się suszy na kaloryferze, kruszy i gotowe.

– To ja nie będę tego pisał, bo to gotowy przepis jest…

– Człowieku, to jest wszędzie! W sieci, gdzie chcesz…

Doskonale wie też, gdzie dopalacze się kupuje. Według niej najlepszą przykrywką dla ich sprzedaży są sklepy z mydłem i powidłem.

– Przez cały dzień, jak ktoś przyjdzie, to nawet może sobie jakieś badziewie kupić, bo nawet na półkach jakiś normalny towar mają. Handel zaczyna się wieczór. Pukasz w okno i dostajesz prawdziwy towar. Za 15–16 złotych. Jaki chcesz. Do nosa, do palenia, do wstrzykiwania. Tylko na opakowaniu jest napisane, że to środki do pralki albo do zmywarki. Ale wszyscy wiedzą przecież, o co chodzi.

 Kiedy w sądzie dla nieletnich zapadł wyrok, Karolina kończyła już terapię, na którą poszła dobrowolnie. Wyrok usankcjonował to, co już zrobiła. Ale nadal ma kuratora i chodzi do ośrodka. I jest z chłopakiem, który nic nie bierze. Ale zna jej historię i wie, jak to jest, bo miał ojca alkoholika.

– Mówi mi, że jestem bardzo dzielna, że przez to wszystko przeszłam. Ale to się nigdy nie kończy, trzeba całe życie uważać.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Dopalacze kradną życie Urząd Miasta Częstochowy Fundacja Dialogos

 

Projekt „Dopalacze kradną życie – odsłona piekła” został sfinansowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Urząd Miasta Częstochowy.
Projekt realizuje Fundacja Dialogos.

© 2015 Fundacja Dialogos
Klik!
Back to top